Korzystając z okazji chciałem przypomnieć że w sobotę będziemy mieli rocznicę Marca 1968. Tak tylko mówię młodemu pokoleniu (do którego również się zaliczam) bo jak podały dzisiejsze badania 3/4 młodzieży nie wie co się wydarzyło 40 lat temu. Daruję sobie słowa, że to wstyd i samookaleczanie własnej tożsamości - nie spodziewam się, żeby ktoś się nagle nawrócił. Mimo wszystko dzisiejszy sondaż, połączony z krótką pogawędką z moim promotorem pracy licencjackiej doprowadził mnie do niestety smutnych przemyśleń. Mianowicie wnioskuję, że najśmielsze koncepcje komunistyczne dopiero dzisiaj, realnie występują w rzeczywistości. Chodzi mi dokładnie o sławetną “równość wszystkich proletariuszy”. W sumie to nie ma co się dziwić takiemu stanowi rzeczy, wszak rozwiązania ekonomiczne komunizmu od początku do końca były chore, a ich próby wprowadzenia w życie owocowały różnego rodzaju parodiami. Dziś to co innego - koncepcja wolnego rynku przyczynia się do wzrostu dobrobytu (szeroko rozumianego), a więc jeśli nie trzeba walczyć o przetrwanie, można zająć się pierdołami…

Do rzeczy - wydaje mi się, że główny powód, dlaczego młodzi ludzie nie kojarzą w ogóle największego zrywu młodzieżowego, buntu przeciw systemowi, głośnej manifestacji swojej wyjątkowości (niepotrzebne skreślić - albo przyjąć wszystko na raz) jaki miał miejsce przed czterdziestu laty od początku do końca tkwi w systemie edukacji. Stawiam tezę, że jak nic system ten jest na wskroś czerwony jak ten Marian z pod sklepu po czterech “bombach”. Dlaczego? Dzisiejsza edukacja, dokładniej mówiąc system “wstrzeliwania się w klucz” to zwyczajne zabijanie indywidualności i uśrednianie każdego tak, aby wszyscy mogli być równi. Niestety znalazło się kilka zatroskanych mamusiek do których nie dociera że ich synuś/córcia nie są “troszkę mniej zdolni” tylko są zwyczajnymi idiotami. Ale to pół biedy, najgorsze że tacy ludzie w związku z tym życzą sobie aby nie eksponować tego w szkole a jedyną drogą jest w tej sytuacji totalne uśrednienie… Czyli nie ważne czy potrafisz pisać, czy nie, czy masz ciekawe pomysły, które potrafisz przelać na papier - nie szkodzi, bo jeśli nie zapełnisz “klucza” - jesteś zerem. Niestety mam złą wiadomość dla zwolenników tego typu chorych koncepcji - nikt nie jest równy, nigdy nie był i nie będzie - jeśli jesteś debilem, to cóż… gastronomik/samochodówka/wojsko i ciao bambino! A nie wymyśla to potem że “se magistra pier…nie”.

Co by jednak nie było pesymistycznego zakończenia, może tak w skrócie o co chodziło z protestami w Marcu 1968 roku (choć pewnie już i tak na wiki to zostało sprawdzone). Otóż lata 50-te i 60-te to dość szczególny okres nie tylko dla Polski ale i dla całej Europy - masowe manifestacje przelewały się przez całą Europę od Francji po Polskę (tyle że na Zachodzie z innych powodów). U nas zaczęło się na dobrą sprawę po 60 roku, gdy tawariszcz Gomułka w jajo zrobił cały Naród i zamiast liberalizować komunizm (tak jak obiecał po protestach robotniczych w 56 roku*) zwyzywał wszystkich od żydów i miast liberalizacji mieliśmy komunizm do kwadratu. A’ propos Żydów - w 1967 roku wybuchł konflikt palestyńsko - izraelski (całe sześć dni trwał ale co tam - każdy powód do darcia ryja w tamtym czasie był dobry). W związku z tym w PRL zaczęły się masowe nagonki władzy na wyznających religię mojżeszową, co później zaowocowało wielkimi wysiedleniami (dla fetyszy słów - emigracjami) Żydów. Tę napiętą do granic możliwości strunę zerwało zdjęcie przedstawienia “Dziadów” Dejmka w Teatrze Narodowym - gdy zapadła kurtyna po ostatnim dopuszczonym przedstawieniu zebrali się studenci pod pomnikiem Mickiewicza, co by zamanifestować swoje niezadowolenie. Mimo że demonstracje studenckie (wszystkie w tym czasie) były spokojne, milicjanci i “aktyw robotniczy” (czyt. hołota z fabryk) sprali równo protestujących. Po tych wydarzeniach Adam Michnik i Henryk Szlajfer zostali wywaleni z uczelni bo zdali relację z tego co się działo zachodnim mediom. Więc studenci znowu zebrali się na manifestacji, znowu przyjechała milicja i znowu studenci za samo stanie dostali baty.

Dlaczego te wydarzenia mają być powodem do dumy? Bo to właśnie Marzec 68 jest klasycznym buntem przeciwko organom przymusu. Dzisiejsze HWDP nie wzięło się z piosenki jednego z zioooomuóuf, ale właśnie z tamtych dni. To Marzec 68 zrodził odzywki do policjantów typu: “-i co… studiujemy? -nie - to ja studiuje” albo “policjanci chodzą dwójkami: jeden myśli drugi pisze”. Warto pamiętać o takich wydarzeniach, niestety nie mam złudzeń, dopóki edukacja będzie jednym wielkim “kluczem odpowiedzi” to nauczyciele będą musieli brnąć w to bagno. I zamiast aktywnie i ciekawie nauczanie ważnych i fajnych wydarzeń z naszej historii z której możemy być dumni - dzień dobry dzieci dziś nauczymy się myśleć wg klucza…

*no może trochę uprościłem ale sens jest zawarty - to taki skrót myślowy :)